wtorek, 8 stycznia 2013

Szkolenie survivalowe

Miniony weekend spędziłem miło i przytulnie na szkoleniu survivalowym organizowanym przez firmę Survivaltech - http://survivaltech.com.pl/

Co było na szkoleniu to jest bardzo ładnie opisane na ich stronach, dlatego bardziej chciałem się skupić na aspektach pobocznych.

Pewnie zapytacie:
Po co turyście szkolenie survivalowe, przecież to dla szaleńców militarnych a ognisko i tak umiem rozpalać ?

Prawda jest taka, że każdą wiedzę trzeba utrwalać, to że wiemy jak rozpalić ognisko, bo robiliśmy to setki razy, to nie znaczy, że uda nam się to za każdym razem i do tego jak jest mokro i do tego bez zapalniczki.
Warto potrenować, kiedy jest czas na doświadczenia, pobawić się tą wiedzą.
Warto też utrwalić sobie praktycznie wiedzę, która może się przydać (np. sygnalizacja - oby się nie przydała)

Napisałem "miło i przytulnie" bo szkolenie jest sytuacją w kontrolowanych warunkach, nie ma stresu, wiemy, że nic nam się nie stanie i wrócimy do domu.

Uzyskałem odpowiedzi na 500 pytań, i żadna z nich nie brzmiała "bo tak wszyscy robią...".

Szkolenie trwało od soboty 10:45 do niedzieli 18:00 i cały ten czas był wypełniony.

Pełen profesjonalizm.
Fajne tematy przedstawiane w dobrej formie, przez dobrego instruktora:
Najpierw teoria, potem pokaz, na końcu praktyka i sprawdzenie w naturze każdego z zagadnień.

Nikt Wam nie karze po szkoleniu nocować w lesie bez namiotu, ale będziecie wiedzieć jak to zrobić ciepło i bezpiecznie, obyście w przyszłości nie byli zmuszeni do takiej sytuacji, ale jeżeli przypadkiem się zdarzy - będzie to pod Waszą kontrolą.

Niniejszy artykuł zdecydowanie NIE jest sponsorowany :)
Polecam każdemu, komu zdarza się podróżować.



trochę zdjęć w linku:

http://www.facebook.com/media/set/?set=a.457035891024481.104185.127551790639561&type=1

wtorek, 25 grudnia 2012

Prezent na gwiazdkę

Dostałem od Mikołaja takie coś:

Niby zwykła petzlowska czołówka, a jednak:
Najważniejszą dla mnie w niej jest możliwość świecenia czerwoną diodką.
Zwykle staram się nie używać latarki jak nie muszę, oczy adaptują mi się całkiem dobrze do ciemności i dość rzadko muszę...
Ale czasem trzeba coś podświetlić i wtedy właśnie czerwone jest fajne:
nie przestawia oczu i po zgaszeniu latarki nadal widzimy w ciemności.

Druga fajna rzecz, to możliwość ładowania akumulatorka z USB.
Przy okazji mając soft możemy z komputera wysterować zachowanie się latarki w dwóch głównych trybach świecenia.
Można sobie ustawić aby MAX wcale nie był taki znowu MAX i bateria mogła wytrzymać np. 180 godzin świecenia.

Żeby była perfekcyjna,  fajne by było  aby w trybie MAX (jeden klik) mogła świecić tak jak ECOnomy a jak klikniemy po raz drugi, żeby świeciła mocniej.
tego się nie da ustawić softem.
Napiszę do nich, może się będzie dawać.
Druga rzecz, to brak możliwości sterowania programowego siłą światła czerwonego, ale pewnie tam nie ma układu sterowania napięciem pod czerwoną diodką, także nie ma co marudzić.

Jakby co to możemy wyjąć akumulator CORE i włożyć trzy małe paluszki.
Naprawdę super prezent - moja poprzednia nie miała czerwonego światełka.

niedziela, 9 grudnia 2012