Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ubrania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ubrania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 marca 2014

Koszulka siatkowa – testy

Kupiłem sobie jakiś czas temu koszulkę siatkową,
takie coś z cienkiego sznurka.
2014-03-02 15.07.59
Za grosze (w porównaniu z bielizną termiczną) z demobilu norweskiej armii.
Podobne były kiedyś opisywane przez Suworowa jako wyposażenie Specnazu i byłem ciekaw jak się to zachowuje.
Teoria jest taka, że koszulka z siatki zachowuje powietrze przy ciele, a ponieważ są duże otwory, człowiek nie jest spocony.
Pierwszy raz testowałem to na dość intensywnym spacerze do lasu przy
–15 C
Po wysiłku fizycznym, na postoju było OK.
Ciepło i sucho, a w między czasie nie było zbyt gorąco.
Ponieważ taki pojedyńczy test wydawał mi się za krótki i mało wiarygodny aby to opisywać,
testowałem to dość intensywnie na nartach, zakładając na koszulkę siatkową zwykłą podkoszulkę.
Sprawdza się doskonale, zawsze przy wysiłku fizycznym się pocę.
Zwykle po powrocie z nart koszulkę można było wykręcać, dotyczy to również tzw. antypotek w kosmicznej technologii.
W tym przypadku użycia “magicznej koszulki” nie czułem się spocony.
Druga sprawa to ciepło, jak już mamy coś odporne na pocenie się, to na postoju robi się zimno.
Znowu było mi ciepło i sucho.
Testowane w temperaturach –2 do –10 na nartach.

czwartek, 6 lutego 2014

Sweter zamiast polara

Właśnie ostatnio odkryłem, że przez te nowoczesne ciuchy, zapomniałem, że ciepły sweter to jest to.
Od kiedy pojawił się polar, przyzwyczaiłem się, że to fajne, lekkie i po wykręceniu suche.
Jak nie było oddychających kurtek – polar dawał nam ciepłe i suche odczucie, sweter robił się mokry przy wysiłku fizycznym.
Ostatnio zaczynam znowu używać grubego swetra – pod oddychającą kurtkę – na mróz.
Nie moczy się, bo kurtka oddycha.
Na jeden dzień – bez noclegu – nie jest to za ciężkie i raczej nie zamoknie, a posiada wiele zalet.
Po pierwsze w swetrze się nie pocę, bo nie przylega ścisło do ciała.
Sweter utrzymuje dużo większe przestrzenie powietrzne niż polar – co za tym idzie – jest cieplej, nie potrzeba dodatkowej, puchowej warstwy i człowiek rusza się swobodniej.
Przez to, że nie potrzeba dodatkowych warstw – paradoksalnie macie mniej w kilogramach na sobie, przy większym komforcie.
Jak się zdejmie zewnętrzną warstwę w ciepłym pomieszczeniu, prawie natychmiast robi się ciepło, nie trzeba tak długo odmarzać.


Zdjęcie zimowe – spacerowe, jak wygląda sweter chyba wszyscy wiedzą

2014-01-25 13.13.35

środa, 30 października 2013

Anorak vel Kangurka

Anorak brzmi oczywiście dużo lepiej, bo kangurka kojarzy nam się z jedynym słusznym modelem harcerskiej kurtki.
Właśnie sobie zakupiłem dobry Anorak (poczciwej kangurce do niego daleko) i chciałem opisać powody nabycia tego typu kurtki.
Nie wszyscy lubią zakładać kurtkę przez głowę a tych, którzy lubią ją zciągać jest już zdecydowanie mniej,
ale akurat ten element mi nie przeszkadza poopowiadam o innych.

Pierwsza sprawa – organizm człowieka (przeciętnego) najwięcej ciepła oddaje przez głowę a następnie od przodu.
Większość ssaków od strony brzucha ma cieplejsze futerko, człowiek rzadziej.
Większość ubrań ma połączenie materiałów z przodu co powoduje uciekanie ciepła. (z tyłu jedynie kaftan bezpieczeństwa, do którego mi całkiem blisko)
Mam tendencję do chorób dróg oddechowych i dość łatwo się przeziębiam – dobre ocieplenie płuc jest dobrym pomysłem.

Druga rzecz – kieszenie a właściwie duża połączona kieszeń z przodu.
To jest rewelacja, jak zdejmę kurtkę, nie muszę jej zakładać w celu znalezienia odpowiedniej kieszeni.

Trzecia rzecz – kaptur.
Uwielbiam kaptury, jako że czapkę mam wbudowaną genetycznie a większość kapturów jest mała. w tego typu kurtkach – kaptury są duże.
Polecam :)

A zdjęcie dla odmiany o czym innym, bo kurtkę polecam ale nie reklamuję.
Borneo, Kuching bo ładnie było
2013-07-24 18-31-32_Malezja_T

czwartek, 4 lipca 2013

Odciski na dłoniach

Dwa tygodnie temu, rąbałem drewno maczetą.
Po prostu znalazłem zwaloną sosenkę i pociąłem ją na kawałki zamiast szukać gałązek.
2013-06-15 20.21.23
Uważam, że tego typu operacja jest bardziej efektywna, trochę się człowiek narobi, ale trzy takie kawałki wystarczyły na cały wieczór.
Dość szybko zauważyłem, że zapomniałem rękawiczek.
Efekty braku rękawiczek śladowo widoczne na zdjęciu poniżej, bo dwa tygodnie minęły, generalnie było słabo.

2013-07-04 08.47.17
Obecne narzędzia typu maczeta mają rączki z tworzywa sztucznego, antypoślizgowe itd.  niemniej jestem pewien, że przy drewnianej rączce takich śladów by nie było.
Proste wnioski:
Pamiętajcie o rękawiczkach.
takie wełniane nam nie pomogą, ogrodnicze też nie.
Ja używam takich jak na obrazku.2013-07-04 08.42.41

piątek, 29 marca 2013

Shoes

Po polsku było o butach tu:
http://ps1560.blogspot.com/2012/07/jakie-buty.html

As there is post on Project 350km about shoes and there was a post here about shoes. I decided to translate it or rather write it again in English.

While looking for shoes for trekking/hiking/backpacking activities
every person comming to shoe shop can say - "my feet is non standard".

Mass production defined shoe numbers for feet length but each feet with same length is different.
Shoes are extremely individual so it's hard to give an advise but I can share my opinions based on my  experience.
I'm not fan of membrane in shoes, mostly cause when your shoes are dirty or completely wet - membrane is not working.

Best breathable material for shoes is leather even when wet and dirty.
There are multiple models based on Cordura.
Cordura has one huge disadvantage, is not elastic and is not forming to Your feets.
There was once, ages ago, when Cordura was OK for me, but producer changed designer and now I can't find such shes which are OK for me.

So, let's stay with leather shoes,



Assuming that we bought nice leather hiking shoes, what's next ?
Some of people are putting some water repellent on it and store them in wardrobe.
This is not the best idea.
I would advise to put them in water for a night, put some stones over it.
Next day - using two pairs of socks - put them on and walk a fewe hours until they are dry.
If they are not dry day after next day - do the same.
When dry - put water repellant on then some shoe wax.
Your trekking shoes are ready :)
All above was to make them perfect for Your feets in fastest possible way.

There is second way to prepare shoes for trekking/hiking.
You need to wear them for a few months every day.

Picture:  - my trekking shoes in a water

sobota, 14 lipca 2012

Jakie buty ?

Jako, że właśnie przygotowuję zimowe buty (na zimę - nie pomyliłem się)
pomyślałem, że może warto opisać.
Każdy człowiek wchodząc do sklepu z obuwiem może śmiało powiedzieć:
"mam niestandardowe stopy".
Masowy przemysł obuwniczy zdefiniował numery buta na długość, ale nie ma numeracji szerokości.
Buty są rzeczą tak indywidualną a jednocześnie tak niezbędną, że trudno doradzać ale postaram się przekazać kilka moich subiektywnych opinii bazujących na własnym doświadczeniu.
Mam sceptyczne podejście do butów z membraną.
Sceptycyzm polega na tym, że jak wpadniemy w błoto po kostki (czytaj buciki nam się ubrudzą) membrana przestaje oddychać.
Najlepiej oddychającą jest skóra, nawet jak się pobrudzi, membrana jest półśrodkiem.
Druga rzecz to materiał z jakiego buty są wykonane.
Ponieważ nie mówimy o skorupach do wędrówki w Himalajach powyżej 7 tys. metrów, materiały typu kevlar raczej nie są nam potrzebne.
Na moje stopy, buty z kordury (taki gruby materiał) się nie sprawdzają.
Kordura nie rozciąga się tak jak skóra i nie układa się do kształtu stopy.
Raz mi się sprawdziły (buty już dawno się rozpadły) były jakby ktoś zaprojektował buty na moją stopę.
Firma ta niestety zmieniła projektanta....
Wobec tego zostajemy przy butach ze skóry.
Na lato cieńsze, na zimę cieplejsze.
Buty górskie muszą mieć cholewkę, aby trzymać kostkę.
Właściwie nie wiem dlaczego nazywam je butami górskimi, skoro używałem takich na pustyni, w lesie, na pampie, na śniegu a góry to był jeden z wielu przypadków, ale tak już się przyjęło.
Tak czy inaczej - załóżmy, że kupiliśmy wygodne buty i co dalej ?
Niektórzy pastują, wkładają do szafy i zabierają aby założyć je w górach.
Delikatnie mówiąc nie jest to najlepszy pomysł.
Sugeruję włożyć na noc do miski z wodą, obciążając kamieniami, aby rano założyć dwie pary skarpetek i połazić w nich (nawet po mieście) parę godzin.
Następnego dnia będą jeszcze wilgotne - zakładamy i znowu chodzimy kilka godzin.
Jak wyschną całkiem, to wycieramy delikatnie szmatką na mokro, tym razem, żeby nie za bardzo zamoczyć, suszymy.
Po takich operacjach nasączamy impregnatem (jest dostępny w spray-u).
Jak wyschnie - nasączamy ponownie.
Jak wyschnie - pastujemy.
Buty powinny być gotowe.
Celem moczenia i łażenia było dobre dostosowanie butów do stóp w warunkach kontrolowanych.
Z amerykańska uprzedzam, jak ktoś sobie "zniszczy buty" to jego problem.
Powyższy sposób jest najszybszy.
Jest jeszcze jeden dość niestandardowy i kontrowersyjny w obecnych czasach sposób na rozchodzenie butów.
Należy je założyć i chodzić, ale trwa to dużo dłużej niż dwa dni.
Na zdjęciu - buty w misce.

niedziela, 10 czerwca 2012

Nie ma wody na pustyni

Pomyślałem, że warto napisać o tym jak idzie się na pustynię.
Może nie wszyscy skorzystają ale życzę wam tego z całego serca, przynajmniej tym którym takie coś jak chodzenie po pustyni może sprawić przyjemność.
Dla niektórych może to być dobry opis jak przeżyć 40-to stopniowe upały w Warszawie.
Podstawą jest woda (wiem, że nie jestem odkrywczy).
Nasz organizm w temperaturach powyżej 40-tu stopni potrzebuje abyśmy wypili około czterech litrów wody dziennie.
Jak szliśmy kilkugodzinną na wycieczkę na pustyni Atacama,każdy miał minimum dwa litry wody w zapasie.
Wodę należy popijać często i mało.
Camelbacki są nieocenione.
Następne to nakrycie głowy plus okulary (chyba że nakryciem głowy jest kapelusz).
Warto wiedzieć, że cukier pobudza pragnienie.
Jak jemy słodkie rzeczy - więcej wody zużyjemy.

Nie należy się rozbierać - bez koszuli i w krótkich spodenkach odparowujemy
więcej potu a poza tym narażamy się na poparzenia.
Dobrze jest zawiesić sobie kawał szmaty pod czapką, tak aby zakrywała ramiona.
Uzyskujemy własny cień.
Buty - jak zwykle ważne.
Klapeczki są delikatnie mówiąc niemądrym wyborem.
Buty powinny być takie, żeby nie nasypał nam się piach, który z potem tworzy mieszankę niczym papier ścierny i obetrze nam stopy.
Pustynia rzadko wygląda jak piaskownica, zdecydowanie częściej jest to luźny zbiór ostrych kamieni.
Chodzenie po tym w delikatnych bucikach jest niebezpieczne.
Nie martwcie się, że stopy wam się przegrzeją, pocieszcie się, że w dużych butach - one są w cieniu.
Jak jest jakiś postój i można je ściągnąć nie sypiąc piachu w skarpetki - ściągajcie buty i skarpetki, niech trochę przeschną.
To powyższe dotyczy nie tylko pustyni.
Pustynia charakteryzuje się dużą zmianą temperatur.
O świcie na Atacamie, podobnie jak i w Australii w Alice Springs, temperatura była w okolicach zera.
Warto zabrać na wyjazd ciepłe rzeczy typu polar czy rękawiczki.
W południe temperatura skacze powyżej 40-tu....
Dlatego to pustynia..

Zdjęcie - Dla odmiany Sahara 2005 - tego dnia padał deszcz

środa, 30 maja 2012

Niebieski, którego nienawidzę i żółty który lubię

Dzisiaj trochę o kolorach.
Nienawidzę niebieskiego koloru, jakoś tak mam, że jak coś kupuję i mam wybór, to na pewno nie będzie to niebieskie.
Z kolei moja pierwsza polarowa podkoszulka była a właściwie nadal jest kanarkowo-żółta - bardzo lubię ten kolor a rzadko ją noszę.
Ale może od początku.
Wiecie dlaczego kiedyś malowano domy na turkusowo (dla facetów: jasno niebieski) ?
Wielu ludzi myśli, że taki barwnik był łatwo dostępny, tymczasem chodzi o coś zupełnie innego.
Malowano na niebiesko, żeby robale nie lazły.
Owady mają wrażenie, że jak coś jest niebieskie to musi być woda.
To się sprawdza, nie wyobrażam sobie, żebym komuś radził zakup niebieskiego namiotu - z mojego subiektywnego punktu widzenia, to jest za brzydkie.
Jak ktoś lubi niebieski kolor - polecam.
NIE polecam żółtych rzeczy, to że lubię ten kolor nie zmusi mnie do  zakupu nawet drugiej żółtej podkoszulki, o namiocie nie wspomnę.
Do żółtego lezą wszelakie robale nie polecam.

zdjęcie - 2008 - kościółek w San Pedro de Atacama - Chile

sobota, 26 maja 2012

Jak zapakować plecak

Pomyślałem, że warto by było napisać, jak zapakować plecak.
Są w sieci setki tego typu instrukcji, ale nikt nie pisze o logice związanej z tym, że
w trakcie wyjazdu używamy różnych rzeczy i wpychamy je w ostatniej chwili, dlatego chciałem ten aspekt poruszyć.
Zacznijmy od początku.
Już kiedyś pisałem co zabrać:
http://ps1560.blogspot.com/2012/01/sprzet-na-wyjazd.html

wobec tego nie będę się powtarzał.
Chciałem się skupić na tym jak to wszystko upakować.
Zaczynamy od dolnej komory.
Wrzucamy tam śpiwór z dwóch powodów:
Pierwszy jest ergonomiczny - chcemy aby najcięższe rzeczy były w okolicach środka plecaka, czyli nie na samym dole, drugi - raz dziennie będziemy go prawdopodobnie wyciągać - czyli musi być łatwo dostępny.
Zwykle coś tam jeszcze dorzucam, bo jest miejsce, standardową rzeczą są lekkie buty na zmianę (bo ciężkie mam na nogach) albo stuptuty.

Na samo dno głównej komory wrzucam 15 metrów linki, zawsze się przydawała ale nie jest artykułem pierwszej potrzeby i może być trudno dostępna.
Ciuchy mam w worku (podkoszulki, majtki, skarpetki, zapasowe spodnie) - takim bez dziurek, jak coś się rozleje albo zmieni zapach na mniej przyjemny, moje czyste ubrania nadal będą suche i pachnące.
Worek z ciuchami wrzucam  następny do głównej komory - będę ich potrzebował jak się inne zużyją.
Dorzucam pusty worek typu śpiworowego na rzeczy brudne.
Potem pionowo po bokach lądują elementy namiotu  i płachta.
Reszta namiotu w innym plecaku - z reguły nie jestem sam.
Karimata ostatnio lądowała razem z namiotem, bo malutka, taką standardową zawsze przyczepiałem na zewnątrz pionowo.
Przyczepiona u góry - poziomo - nie pozwala na przejście przez drzwi z plecakiem.
Po namiocie (obok) leci jedzenie a powyżej kuchenka, paliwo (np. butle z gazem) gary.
Potem kurtka ręcznik i kosmetyczka, które przewijają się ze sobą.
Inne potrzebne rzeczy lecą do kieszeni kompresyjnych (w tym papier toaletowy i apteczka).
W klapie latarka, nóż, zapalniczka i worek na plecak.
Rewelacyjnie się siedzi na worku na plecak jakby co.
Ogólna zasada jest prosta:
Rzadko zmieniamy ubrania, jak nie rozstawiamy namiotu, jak rozstawiamy namiot, to robimy coś do jedzenia, ale jak mamy ochotę na herbatę, nie musimy grzebać "pod namiotem".
Jeżeli trzymamy się takich prostych zasad, plecak jest spakowany tak samo w sposób ciągły.
Jedyne co się zmienia, to to, że brudne ciuchy migrują do "brudnego" worka.

Zdjęcie - La Boca - Buenos Aires 2011

wtorek, 22 maja 2012

Kamizelka czyli kufajka

Kufajka puchowa, albo mówiąc językiem oficjalnym - bezrękawnik, jest bardzo fajnym dociepleniem.
Ma dużą zaletę - po spakowaniu w mały woreczek, praktycznie nie zajmuje miejsca.
To co chciałem napisać, to nie peany pod kątem kufajki ale przemyślany sposób użycia.
Większość ludzi zakłada kufajkę na kurtkę czy windstoper.
Jest to naturalne i poprawne, bo odzież oddychająca pozwala nam sucho prowadzić  aktywność fizyczną.
W momencie kiedy zatrzymujemy się, albo nasza aktywność fizyczna jest znikoma warto zamienić te warstwy miejscami.
Zakładamy kamizelkę pod kurtkę.
Puchowa kamizelka utrzymuje ciepło - nagrzewa się od naszego ciała, a kurtka nie pozwala, aby to ciepło uciekało dalej.
Jest wyraźnie cieplej i milej.
Polecam spróbować.

zdjęcie - Australia - Interior 2009
wbrew pozorom nad ranem było -1C i taka kufajka by się przydała

czwartek, 19 kwietnia 2012

Ponczo-płachta

Pisałem już o płachcie, czyli dużym. prostokątnym kawałku odpornego na deszcz materiału, który przydaje się jako zadaszenie np. przed namiotem.
Przez dość długi czas zastanawiałem się czy nie uszyć sobie (przerobić)  takiej płachty, która ma na środku dziurę na głowę i wszyty kaptur, aby połączyć dwie funkcje.
Widać byłem całkowicie niedoinformowany kupując parę lat temu płaszcz przeciwdeszczowy na mnie i plecak.
Znalazłem bowiem coś co fabrycznie jest płachtą z dziurą i kapturem.
Wojskowe poncho.
Na rogach (i nie tylko) cudo to ma ładne oczka do przywiązania linek.
Kupiłem takie w sklepie militarnym za 69 PLN czy jakoś tak.
I mam dwa w jednym.
Oczywiście - oryginalne amerykańskie są ponad dwa razy droższe, czyli jak to mi się rozleci, to kupię drugie i nadal będę do przodu.

Jak używamy jako poncho - mamy w czasie deszczu sucho i suchy plecak.

Jak się zatrzymamy, możemy sobie zrobić daszek.
A całość po zwinięciu mieści się spokojnie w kieszeni plecaka.
Jako zadaszenie - nie jest ogromne - ok 2m na 140cm, na dwie osoby na ścisk raczej wystarczy.
Ale jak jest nas więcej i mamy więcej takich - dach robi się większy.
Polecam.

Zdjęcie - Pingwiny w deszczu - Wyspa Magdalena
oj przydałoby się wtedy takie ponczo

czwartek, 12 kwietnia 2012

Jak uprać puchowe coś

Porządki przedświąteczne to akurat dobry czas, żeby przygotować sprzęt przed albo po sezonie.
Napisałem "puchowe coś" bo proces jest identyczny w przypadku puchowego śpiwora jak i puchowej kurtki.
Kurtki puchowe właśnie chowamy do szafy, co prawda aura jest niepewna i wygląda jakby trzeba było to znowu z szafy wyciągać.
Śpiwór jest całoroczny i kiedyś właściwie trzeba go uprać.
Zacznijmy od tego, że puchowe rzeczy nie lubią prania.
Jeżeli da się przewietrzyć, wytrzepać i wygląda akceptowalnie nie zabierajmy się na siłę za pranie.
Za pranie rzeczy puchowych zabieramy się dopiero wtedy, gdy wygląd nie przedstawia żadnych wątpliwości co do konieczności prania.

A jak to uprać ?
Do pralki wrzucamy trzy piłki tenisowe i jak mamy - stare trampki.
Piłki możemy kupić - będzie to tańsze niż oddanie rzeczy do pralni i przynajmniej wiemy czego oczekiwać.

Następnie do pralki wrzucamy to co chcemy uprać - śpiwór czy też puchówkę.

Piłki rozbijają puch i pływają a trampki rozbijają puch i nie pływają :).
Jakbyśmy ich nie wrzucili - puch by się skawalił.

Zdjęcie - Machu Picchu 2008  z niestandardowej perspektywy

niedziela, 25 marca 2012

Pasek do spodni

Pasek do spodni jest rzeczą dość istotną, najtrywialniejsze urządzenie zapobiegające opadaniu spodni.
Niby nic nadzwyczajnego, ale jesteśmy zmuszani do położenia go na tacce w trakcie odprawy samolotu.
Facet w samych skarpetkach, ślizgający się na linoleum, próbujący utrzymać równowagę a do tego trzymający jedną ręką spodnie, drugą paszport i bilety, próbujący ułożyć swoje rzeczy na rzeczonych tackach wygląda tragicznie.
Czuje się tak jak wygląda.
(Kobiety zawsze wyglądają pięknie i tego się będę trzymał).
Aby zaprotestować przeciwko obrazkom jak wyżej lub trochę je ograniczyć, od kilku lat  na podróże samolotem, zamiast standardowego paska  zakładam pasek parciany z plastikową sprzączką jak do plecaka.
Inwestycja w pasek i zapięcia nie była zbyt duża, ale za to poprawiłem swój komfort i niewątpliwie komfort otoczenia.
Polecam.

A zdjęcie jest powodem zmniejszenia ilości postów -  pod koniec Marca fajnie być na nartach

piątek, 16 marca 2012

Chusta na szyję

Chusta na szyję to coś o czym warto pamiętać w podróży.
Nie piszę tu o bandance, tylko o dużej chuście metr na metr.
Najlepszym materiałem na każdą okazję jest arafatka, ale noszenie arafatki może prowadzić do zupełnie niezrozumiałego niezrozumienia daleko od domu. (Można dostać w mordę, albo być bardzo dobrze przeszukanym na lotnisku).
Jeden z moich kolegów, który jest Żydem, nosząc arafatkę w zimie mówił, że brakowałoby tylko, żeby go pobili za to, że jest Arabem...
Podobny efekt termiczny da zafarbowana pielucha tetrowa, ale do tego etapu jeszcze nie doszedłem.
Wiele lat temu (więcej niż 20-cia) ufarbowałem sobie obszyty kawałek prześcieradła i od tego czasu przydaje mi się na wyjazdach.
Dochodząc do sedna - do czego się przydaje ?
W zimę osłaniam tym twarz i szyję od śniegu i wiatru a latem głowę i ramiona od słońca.
Jak leży w plecaku, można w nią coś owinąć.
A taki kawał szmaty, zawsze się przyda "do wszystkiego".

Zdjęcie jak zdjęcie - widać wyraźnie, że mam obsesję, myślałem, że tam nigdy nie wrócę, wróciłem i wiem, że pojadę co najmniej raz jeszcze.

niedziela, 1 stycznia 2012

Sprzęt na wyjazd

Krótka lista sprzętu, który trzeba zabrać na wyjazd
Najbardziej minimalny zestaw to dobre buty, plecak i nóż, ale trzeba do tego opcjonalnie dobrać sprzęt dodatkowy.
Nie pakujemy wszystkiego co nam się wydaje, bo nie zmieścimy, albo będziemy musieli nosić za dużo.
Mam nadzieję, że moje podejście pomoże wszystkim mającym z tym problem.
O rzeczach na wyjazd myślę kategoriami.
Ubiór, spanie, kuchnia, higiena, elektronika, informacja, dodatki.
Ubiór:
Najważniejsze są buty, niezależnie od tego, czy jadę w tropiki czy na lodowiec, buty są te same, argumenty, że będzie mi za gorąco w górskich butach na pustyni nie przemawiają do mnie, jak mam dobre buty, to chronią przed zimnem i przed ciepłem a najważniejszym dla mnie jest aby chroniły stopy, kostkę i były wygodne.
Cała reszta jest silnie zależna od docelowej pogody.
Spanie:
Staram się brać ciepły puchowy śpiwór (bo mam) a jak jest za gorąco to śpię na nim.
Ale nie każdy wyjazd wymaga śpiwora.
Na ostatnim wyjeździe na narty zapewniona była pościel - na miejscu okazało się, że pościel jest jednorazowa - z fizeliny.
Od tego czasu na takie wyjazdy będę zabierał wkład do śpiwora.
Nie chcę być budzony przez iskry wyładowań elektrostatycznych.
W zależności od potrzeb - namiot o którym pisałem, kari itd.
Fajnym patentem jest zabranie poszewki na poduszkę - wkładacie w nią polar i jest wygodna poduszeczka.
Kuchnia:
Nóż i butelka na wodę a jak potrzeba - kuchenka, gary, sztućce i liofilizaty.
W ramach sztućców - spork jest fajnym wynalazkiem i się sprawdza.
Jedzenie dobrze się przechowuje w aluminiowych pudełkach albo prościej i taniej - w plastikowym zamykanym pudełku - nic się nie gniecie, a wieczko robi za deskę do krojenia.
Higiena:
Do standardowych kosmetycznych rzeczy zdecydowanie dodaję apteczkę wyposażoną zależnie od wyjazdu (jeszcze o zawartości apteczki napiszę)
Rolka papieru to dobry pomysł.
Raczej nie zabieram suszarki :)
Elektronika:
Latarka.
W kategorii tej umieszczam sprzęt foto, bo z reguły cała reszta kręci się wokół.
Znaczy ładowarki, kabelki zapasowe karty.
Dodatkowo GPS bo się przydaje.
Informacja:
Przewodniki i mapy.
Dodatki:
Kapelusz, okulary, zapasowa bandana, linka, świeczka, zapalniczka....
A taki kangur bierze tylko torbę...

wtorek, 27 grudnia 2011

Przygotowanie ciuchów na wyjazd

Są ludzie, którzy specjalnie na wyjazd kupują sobie ciuchy i nowe zabierają w podróż.
To nie jest dobry pomysł.
Nie mówię, że trzeba brać stare ubrania, ale przed wyjazdem należy kilka razy założyć i ponosić koszulę, polar, kurtkę czy spodnie.
O butach nie wspomnę - nagminne jest kupowanie górskich butów specjalnie na wyjazd to całkowite nieporozumienie dla naszych stóp.
Ubrania trzeba trochę ponosić, żeby zweryfikować jak się w nich czujemy, czy wszystko jest OK, czy kieszenie są tam gdzie trzeba, czy nic nie uwiera.
Może się okazać, że cudownie wyglądająca kurtka fałduje się na ramionach pod plecakiem i uwiera, do tego nie przepuszcza powietrza i się w niej pocimy - mamy mokre plecy albo spodnie obcierają.
Lepiej jak to wiemy przed wyjazdem i wybierzemy inną opcję, niż ma się to okazać w podróży.

Przykłady:
Ja już chodzę w "nowych" butach, które chcę zabrać na wyjazd w lato, nie będzie niespodzianek.
Zmieniłem sznurówki na dobrze dobrane (długość) i takie, które same się nie rozwiązują - polecam cienką linkę.

niedziela, 4 grudnia 2011

Okulary Przeciwsłoneczne

Okulary przeciwsłoneczne są oczywiście potrzebne na wyprawach aby chronić oczy przed słońcem.
Nic bardziej oczywistego, w końcu chcemy lepiej widzieć a jak lepiej widzimy, możemy zrobić lepsze zdjęcia i mniej męczymy oczy.
Ale jest jeszcze jeden aspekt, myślę, że również bardzo istotny.
Okulary powodują, że nie widać naszych oczu, jest to szczególnie przydatne w obcym mieście w szemranej okolicy.




Nikt nie powie "Czego się gapisz ?" bo nie widzi, że spojrzałeś.
W dalszych podróżach z przypadkowego spojrzenia może wyniknąć nieprzyjemna sytuacja, bo przy takiej postawie "oponenta" najlepiej jest być szczerym nie na darmo mówią, że oczy są zwierciadłem duszy.
I co masz powiedzieć na bliskim wschodzie ?
Że nawet nie wiedziałeś, że to opatulone coś to jego kobieta ?
Albo, że podobnego stwora widziałeś grając w Oblivion ?
Spuszczasz oczy i zaczynasz się tłumaczyć.
DUŻO wygodniej nie powodować takiej sytuacji nosząc ciemne okulary.

Do okularów przymocowałem gumkę, tak aby można je było nosić krótko na szyi.
Nie plączą się z paskiem piersiowym plecaka i nie przeszkadzają w używaniu lustrzanki.


Dodatkowe elementy w przypadku SHTF. bardziej pasujące do bloga kolegi:
http://domowy-survival.pl/

Nie na darmo ciemne okulary nosi policja i wojsko.
Okulary oddzielają naszą przestrzeń od otoczenia, dzięki temu wbrew pozorom jesteśmy bezpieczniejsi.
Nawet w swoim własnym mieście.
W przypadku, gdy w około dzieje się coś niedobrego prostym założeniem ciemnych okularów stajesz się bardziej anonimowy i mniej podatny na zaczepki.

sobota, 3 grudnia 2011

Kapelusz

Tyle lat noszę na wyjazdach kapelusz, że mam wrażenie, jakbym chciał pisać oczywistości.
Jasne, że dobrze mieć coś na głowie jak świeci słońce, ale kapelusz spełnia kilka dodatkowych funkcji.




Funkcja pierwsza - własny cień przy robieniu zdjęć.
Od paru lat używam polaryzujących okularów i jest problem z widocznością ekranu aparatu.
Co nie zmienia faktu, że zdjęcia głównie robię lustrzanką i te okulary trzeba zdjąć a wtedy bez kapelusza świeci.
Funkcja druga - wieczorna - może to subiektywne wrażenie, ale jak mam kapelusz to komary mniej latają dookoła głowy.
Funkcja trzecia - mogę się zdrzemnąć w samolocie/ autobusie - kapelusz założony na twarz skutecznie odcina od świata.
Funkcja czwarta - osłania szyję przed słońcem a w innych warunkach drobny deszcz nie pada w twarz.
Jest jeszcze wiele innych funkcjonalności jak choćby nabranie wody ze strumyka ale to powyższe są głównymi powodami używania przeze mnie kapelusza.